13 miesiąc, rozwój dziecka, rozwój wcześniaka miesiąc po miesiącu, skrajny wcześniak, wcześniak, wcześniak 1550 g, wcześniak 2 punkty w skali Apgar, wiek korygowany, wiek urodzeniowy

13 miesięcy Krzysia

Myślałam, żeby już nie publikować tych postów po roczku. Myślałam, że tylko przez pierwszy roczek będzie co opisywać a potem to może raz na 3 miesiące. Ale w sumie to Krzyś jeszcze nie ma roczku korygowanego. I no nie mogę się nie pochwalić co nowego u nas. I tu będzie spojler: usłyszałam MAMA.

Aktualny wiek: urodzeniowy 13 miesięcy (korygowany 10,5 miesiąca)
Waga: być może dobił do 10 kg, ale pewna nie jestem
Rozmiar ubranek: 86, chociaż zaczynają się niektóre robić małe

Rozkład dnia:

5:30 – pobudka 
6:00 – śniadanko
9:00 – deserek
11:00 – drzemka
12:00 – obiad
15:00 – podwieczorek
16:30 – spacer
18:00 – kolacja
18:50 – kąpiel
ok. 20:00 – zasypia

Ogólnie Krzyś znów wrócił do dwóch drzemek. Tylko ta druga jest tak nieprzewidywalna, że ciężko ją  zmieścić w grafik. Czasem padnie zaraz po obiedzie. A czasem dopiero na spacerze. Pierś pije przed drzemką i rano. Chociaż przed drzemką to takie bardziej przytulanie. Ale zasypia od razu, więc się nie kłócę i podaję 🙂 

A co do zdjęcia to jest z czerwca. W lipcu mam same z Krzysiem w pieluszce. Szczerze to nawet z chrztu nie mam, bo tak się musieliśmy przed mszą uwijać, że nawet nie pomyślałam o zdjęciu a jak przyszliśmy to była pora jedzenia i jakoś tak uciekło. Szwagier jakieś robił, ale jeszcze ich nie dostałam.

Rozwój fizyczny:

I tu wyczuwam przed nami wielkie zmiany. Może nie jutro, może nie za tydzień, może nawet nie za miesiąc, ale już widać, że Krzyś kombinuje jak tu zrobić pierwszy krok. Jeszcze się boi puszczać i ja go nie zmuszam. Ale ostatnio wkładałam go na naszą trawkę (niżej to opiszę dokładniej) i tak jakoś poczułam, że mocno stoi i go delikatnie puściłam. Ja go nie trzymałam, on się nie trzymał a stał. Nawet przykucnął na chwilę, po czym stwierdził, że w sumie to może jeszcze trochę postać. To trwało z 30 sekund, ale jak sobie przypomnę, że jeszcze niedawno leżał i machał rączkami, to mnie zadziwia jaki postęp robią dzieci. 

I chociaż już jakiś czas temu na rehabilitacji mówili mi, że może już pchać różne rzeczy to nie chciałam mu dawać takich pchaczy. Uważałam, że za wcześnie. Ale ostatnio dorobił się pchacza z Ikea. Co prawda rzadko wykorzystuje go jako środek transportu, ale zastosowania jakie mu wymyśla są ogromne. Oczywiście najpierw służył za pudełko do zabawy. Co tylko mama coś włożyła do tej skrzyneczki to on zaraz myk i na podłogę. Było też krzesło, Bo przecież to takie wygodne miejsce do siedzenia. Nawet przez chwilę to była hulajnoga. A ostatnio wózeczek posłużył przy wspinaniu się na regał z książkami.

Tak bo wspinanie się to jest teraz konik. Próbuje włazić wszędzie. Cioci nawet próbował wyskoczyć z balkonu przez barierkę. Niepostrzeżenie wspiął się się na leżak i już wyciągał rączki do balustrady. Biedna ciocia. Ale ja też nie wpadłam na to, że to że oparcie jest dużo wyższe niż Krzyś to nie oznacza, że się po nim nie wdrapie.

Rozwój emocjonalny:

W naszym przedpokoju zawisła ostatnio multiramka ze zdjęciami najbliższej rodziny i przyjaciół. Wybrałam specjalnie uśmiechnięte twarze (chociaż tych ludzi ciężko jest złapać inaczej), bo mi się tak podobało. A tu ostatnio przeczytałam, że w wieku Krzysia fajnie jest mu pokazywać zdjęcia uśmiechniętych ludzi. Najlepiej z najbliższego otoczenia. Ale się wstrzeliłam…
I teraz codziennie podchodzimy i witamy się z każdym z osobna. Opowiadam mu kto to jest itp. Czasem przyznam, że mam dosyć. Bo to jest codziennie kilka razy dziennie. I uwielbia to. Chociaż pojawia się problem jak chce dotknąć kogoś kto jest na górze ramki… Moje ręce tak wysoko nie sięgają. 

I jedna wielka zmiana: Krzyś już nie ma problemu z zabawami z kimś innym niż mama czy tata. Jak przed chrzcinami przyjechała ciocia to wolał sprzątać z nią niż z mamą. Ku uciesze wszystkich. Mama wreszcie mogła normalnie posprzątać a ciocia dała upust swojej dziecięcej naturze.

Rozwój mowy:

I tu już spojler był i niespodzianki nie ma. Tak, tak. Usłyszałam mama i to takie świadome. Obudził się w nocy i marudził. Idę do niego on stoi w łóżeczku i nagle zawołał MAMA. No żebym nie była półprzytomna to bym oszalała ze szczęścia. Ale szczerze to myślałam, że mi się przyśniło. Ale potem znów usłyszałam. 
Niestety ten moment się skończył. Krzyś chyba znów będzie doskonalił umiejętności fizyczne, bo z mowy na razie zostało tylko tata. Ale przez tą chwilę naprawdę gadał jak oszalały. I było wszystko czego nasza logopeda mogłaby sobie zażyczyć. Było mama, tata, baba, lala, dada. Są głosy, że i powiedział ciocia. Tak ciociu my wszyscy w to wierzymy, że akurat ten jeden raz przy Tobie powiedział ciocia 😉

W co się bawię:

Ulubionymi zabawami Krzysia jest bieganie za piłką. Trochę jak taki aportujący piesek. Z tą różnicą, że Krzyś nie tylko ściga, ale też sam sobie rzuca. I zaśmiewa się przy tym ogromnie. Naprawdę pocieszny widok. 
Zabawa numer dwa to zabawa w koszyczku. Krzyś ma grzechotki schowane w takich pudełkach w kształcie klocków lego. One są twarde, plastikowe, więc przesuwane grzechotki robią dużo hałasu. A do tego można z nich wszystko wyrzucać. Wkładać to tylko przez przypadek, ale wyrzucanie jest suuuper. 
Co do zabaw Krzyś dorobił się własnej piaskownicy i trawnika na balkonie. Na rehabilitacji kazali stymulować mu stopy poprzez chodzenie po piasku i po trawie. Do dziadków często nie jeździmy, a pod blokiem to wolę nie. Może przewrażliwiona jestem, ale przecież to oczywiste, że pierwsze co zrobi to weźmie trawę i hop do buzi. A tu poza psami biegają koty. I tak na myśl o tym myślę sobie absolutnie nie. Dlatego posialiśmy trawę na balkonie i tu Krzyś może sobie hasać. Tylko niestety się trochę pogoda popsuła na takie hulanki. 

Ulubione zajęcia:

Zmywarka nadal jest jego miłością. Jednak teraz w kuchni ma jeszcze jedno zajęcie. Granie łyżkami. Daję mu dwie łyżki i wali nimi o podłogę. To taka frajda dla niego jak to rzucanie piłkami. Nie wiem co na to sąsiad z dołu, ale moje dziecko uwielbia tak stukać. To podobno buduje w dziecku poczucie siły. Że skoro umie narobić tyle hałasu to jest ktoś. No to mój syn jest ktoś przez ogromne K. Takie na co najmniej 120 dB

20 Comments

  1. Cudny. :):) I tak przyjemnie czytać jak się rozwija. Gratuluję pierwszego "mama". Mam nadzieję, że to tylko kilkudniowa przerwa i Krzyś zacznie Cię codziennie wołać. :):) Już się nie mogę doczekać, aż moja córcia z pełną świadomością zacznie mnie wołać.

    Reply
  2. Za nim się obejrzysz będzie chodził wszędzie! 🙂 Zobaczysz, u nas Eryk ( lekki wcześniak, 37 tyg) zaczął chodzić sam około 14 miesiąca, Lila (w terminie) też około 14 miesiąca, a słyszałam, że niektóre nawet do około 16 miesiąca z dzieci co w terminie się rodziły, wiec nie ma reguły i nie ma co się spieszyć:) Wierz mi, jeszcze zatęsknisz za tymi czasami kiedy to tylko siedział spokojnie, bo jak zacznie chodzić, to będzie chciał wszędzie wejść 🙂 Ale i tak powodzenia w zdobywaniu nowych umiejętności 🙂

    P.S. U nas piłka to też jedna z ulubionych zabaw dzieci 😉

    Reply
  3. U niego to raczej miesięczna, albo jeszcze dłuższa przerwa. On się tak rozwija. Nasza neurologopeda powiedziała, że to jest rozwój skokowy. Dziecko albo rozwija mowę albo ruch. Krzyś rozwija głównie ruch 🙂

    Reply
  4. Zdaję sobie sprawę z tego, że będę tęsknić, ale sama wiesz jak człowiek cieszy się z postępów dziecka. Szczególnie jeśli kiedyś zamartwiałam się tym czy one będą i jak to będzie wszystko wyglądać.

    Reply
  5. My zmywarki w domu nie mamy, wiec jak tylko gdzieś idziemy gdzie zmywarka jest – Stefano od razu kombinuje jakby ją rozgryść. Duży już chłopak z Krzysia – jak sie zdecyduje to sam pójdzie…nasz syn nie lubił pchaczy (podobnie jak wasz wykorzystywał je w inny sposób), któregoś dnia podciagając mu spodnie postawiłam go na podłodze a on ruszył przed siebie i już się nie zatrzymał.

    Reply
  6. U mnie zupełnie inaczej. Bliźniaczki mają 12,5 miesiąca. jedna chodzi przy meblach i z pchaczem i przesuwa krzesła chodząc z nimi po całym salonie… a druga nawet nie wstanie na nogi. W łóżeczku stoją obie. Słowa Mama i Tata mówią od dawna. Mają też swój tajemny język. Słowa, których używają od miesięcy i bez wątpienia coś znaczą ale nie wiemy co, hehe. Nigdy nie próbowały się na nic wspinać. Wiemy, które słowa rozumieją. Bardzo lubią nas naśladować, zarówno gesty i kimikę, jak i dźwięki. Rozpoznają przedmioty ze swojego otoczenia na zdjęciach w telefonie. Jedna raczkuje od dawna, a druga z pełzania przechodzi do raczkowania właśnie. Niedawno, przed roczkiem nauczyły się siadać.

    Reply
  7. Aaa…. zapomniałąm dodać. Są z 32 tygodnia. Twój blog to jedyne miejsce, gdzie mogę porównać, jak idzie innym dzieciom urodzonym przedwcześnie. Wniosek jest taki, że oczywiście nie powinno się porównywać, że bliźniaki to co innego …. no ale i tak czasem tu wchodzę. Pozdrowienia z Norwegii

    Reply

Pozostaw odpowiedź Justyna Sabalska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.